piątek, 31 maja 2013

Od Andreasa d.c. Sashy

Westchnąłem. 
- Dlaczego zawsze jak jestem z oddziałem Alfa to mnie chce coś zabić - zapytałem samego siebie
Ona się na mnie rzuciła. Odepchnąłem ją lekko telekinezą że wyłącznie ze mnie spadła ale nic jej nie było. Zmieniłem się momentalnie w wilka ale dalej nie miałem zamiaru nic jej zrobić.  


< Sasha? xDDD>

Od Sashy d.c. Andreasa

Rozpłakałam się.
- Ty nic nie rozumiesz! - przytuliłam się do niego.
 - To mi wyjaśnij - odpowiedział spokojnie i leciutko głaskał mnie po plecach.
Czułam, że był zakłopotany całą tą sytuacją.
 - Moja tradycja - nie umiałam nic wymówić.
 - Twoja tradycja co? - zapytał spokojnie.
Odsunęłam się od niego. Spojrzałam mu w oczy i przestałam płakać.
 - Zabicia - po tym ładnym słówku przemieniłam się w swoje prawdziwe oblicze.

 <<Andreas?>>

Od Andreasa d.c. Sashy

- I co? - zapytałem zdziwiony
Jako tako wierzę, w wróżby..., przepowiednie, ale też w to że można wszystko zmienić jeśli tylko będzie się chcieć.
- Mówił mi też że będziesz chciał mnie zabić - powiedziała
- Nie zabiję cię - odpowiedziałem pewny
Nie wiem dlaczego to powiedziałem..., było mi jej żal? Polubiłem ją? Nie wiem. Wole się tego nie dowiedzieć.


< Sasha?>

Od Sashy d.c. Andreasa

 - Tak - odpowiedziałam i walnęłam go pięścią w twarz.
 - Ał... - syknął.
- Czemu to zrobiłeś?! - krzyknęłam.
- A co? Źle?! Chciałem się więcej o tobie dowiedzieć.
- Ktoś mi mówił, że cie spotkam - warknęłam.

<< Dokończysz? Wiem, tyko nie pamiętam do tego momentu co dalej "mówiliśmy">>

Od Andreasa d.c. Sashy

- Nie trzeba i tak bazgrze jak kura pazurem - powiedziałem - A skoro niczego nie pamiętasz
Przyłożyłem jej rękę do czoła i przywołałem jej wspomnienia. Po chwili się odsunąłem.
- Pamiętasz? - zapytałem

< Sasha? (możesz napisać to co już było napisane w RPG xPPP)>

Od Andreasa d.c. Matoko

Wzruszyłem ramionami
- Od techniki mamy Matta, on to ciągle bawi się bombami albo czymś innym. Raz prawie magazyn rozwalił. Albo zhakował nam system - znowu westchnąłem - A ty jesteś Androidem, zagaduje


< Matoko?>

Od Matoko d.c. Andreasa

 -Nie powiem, ciekawych masz podwładnych-stwierdziłam- widać że są ze sobą zżyci
 -Raczej zżyci inaczej-westchnął
 -Nie koniecznie. Każdy wyraża to inaczej. Jedni nie wiedzą  jak wyrazić sympatie inni wole nie wiedzą jak się odezwać
Szliśmy korytarzem. Myślałam o czym z nim tu pogadać.
 -Jak tak szliśmy nie widziałam żadnych maszyn-powiedziałam w końcu
 -Na przykład?-zapytał
 -Na przykład Tachikomy-uśmiechnęłam się

 (Andreas?)

środa, 29 maja 2013

Od Sashy d.c. Andreasa

- Nie przepraszaj, za niego -  zaśmiałam się. - Jesteś fajny - uśmiechnęłam się słodko. - Przepraszam cię jeszcze raz za to, że nazwałam cię psem. Nie powinnam tego robić. Wiesz, nie lubię za bardzo wilczych "ludzi'.
 - Czemu nie? - zapytał się i śmiesznie uśmiechnął.
 - Nie wiem - zasmuciłam się. - Ale wiem jak możemy się tego dowiedzieć - szybkom ruchem wyciągnęłam zza pleców kartki. - Przeczytaj - uśmiechnęłam się. - Tu powinniśmy się dowiedzieć. Zwinęłam je temu głupkowi.

 <<Andreas?>>

Od Andreasa d.c. Sashy

Kiwnąłem głową patrząc na Marcusa z pod łba. Wziąłem ją za nadgarstek i powoli wymknąłem się bokiem.
- Co nowa dziewczyna? - powiedział do mnie drwiąco Marcus
Od razu puściłem ją. Nie wytrzymałem i walnąłem go z pięści w twarz. zrobił parę kroków w tył. Nie wyglądał na zadowolonego. Zamknąłem za sobą drzwi. Szedłem powoli tunelem.
- przepraszam za tego kretyna, on nie wie kiedy odpuścić...  - powiedziałem


< Sasha?>

Od Sashy d.c. Andreasa

Kiedy usłyszałam: " Mam iść i zawołać do ciebie tych idiotów, czy mogę zostać?", bez zastanowienia odpowiedziałam.
 - Możesz zostać - uśmiechnęłam się. - Przepraszam cię za moje zachowanie - spuściłam głowę. - Boje się. Nie wiem kim jestem - chciałam jeszcze dodać kilka słów, ale do pokoju wpadł facet i jego banda, którzy mnie "przesłuchiwali".
Patrzałam się na nich, jak na duchy. Szybko podbiegłam do Andreasa i powiedziałam szeptem:
 - Choć z tond proszę - błagałam.

 <<Andreas ^^?>>

wtorek, 28 maja 2013

Od Andreasa d.c. Sashy

- Em..., ja nie jestem psem..., tylko czystej krwi  wilkiem, to co innego - powiedziałem trochę zły
- Co za różnica? - powiedziała dalej tym samym tonem
- Duża... - powiedziałem - z resztą, idę pogadać z Allenem, a do ciebie pewnie znowu przyślą tego idiotę - powiedziałem obojętnie
Ja pies?! No bardzo przepraszam ale zwierzęta to nawet małe dziecko powinien potrafić rozróżnić! A nawet jeśli to chociaż mogła o tym nie wspominać. Ech..., no trudno, czasu już się nie cofnie. Chciałem wyjść ale zerknąłem na nią jeszcze przez ramie.  
- Mam iść i zawołać do ciebie tych idiotów, czy mogę zostać? - zapytałem

< Sasha?>

Od Sashy d.c. Andreasa

- Tak - odpowiedziałam niepewnie.
 - Jestem Andreas, a ty? - chłopak się uśmiechnął.
 - Ja jestem...- zacięłam się. - Jestem... - podniosłam wzrok na chłopaka i łzy mi poleciały z oczu. - Ja nie wiem kim jestem! - wybuchnęłam płaczem.
 - Jak to? Nie wiesz kim jesteś? - zdziwił się.
 - Nie wiem! - ryknęłam głośniej. - Tamci, których wygoniłeś mieli jakieś kartki - płakałam dalej.
Przez szparę powiał zimny wiatr. Przemknął pomiędzy Andreas, a mną. Przestałam płakać, nastała długa cisza. Pochyliłam się na krześle do przodu, tak,  że ręce dotykały podłogi.
 - Wszystko dobrze? - zapytał się niepewnie.
 - Tak, wszystko dobrze, ale ja nie lubię psów! - krzyknęłam i szybko wstałam. Spojrzałam chłopakowi prosto w oczy.

 <<Andreas?>>

Od Andreasa d.c. Sashy

Szedłem wściekły przez kwaterę główną, w której niestety znałem każdy zakamarek. Po co mnie tam wezwali? Nie wiem. Dlaczego? Nie wiem. Ale mam dość tego że mnie o niczym nie powiadamiają. Bycie zwiadowcą oddziału alfa jednak miało swoje plusy. Wiedziałem o wszystkim z pierwszej ręki. Usłyszłem jakieś głosy i najwidoczniej dobrą zabawę. Wszedłem do garażu, gdzie zobaczyłem jakąś dziewczynę. Była tam także część oddziału Beta.
- Co tu się dzieje? - zapytałem
- O Inferno, nic takiego, taka no wiesz..., zabawa - powiedział drwiąco mój stary "kolega" Marcus
- Właśnie widzę, nie wiem jak mogli takiego sadystę dopuścić do ruchu oporu - powiedziałem, przewróciłem oczami i podszedłem powoli do dziewczyny.
- Nic ci nie jest? - zapytałem spokojnie
- Chyba, nie - wymamrotała, jej głos drżał
- Oj, nie przesadzaj - ciągnął dalej Marcus
- Ja przesadzam?! - krzyknąłem na niego - A wy co tu odstawiacie Marcus?!
Przewrócił oczami i cała ta jego zgraja się zmyła.  Warknąłem do siebie rozwiązując dziewczynę.
- Przepraszam za nich - powiedziałem
Zdjąłem jej opaskę z oczu na koniec.
- Na pewno wszystko, ok? - zapytałem by się upewnić

< Sasha?>

Od Sashy

Słyszałam głosy ludzi. Różne dyskusje, rozmowy i kłótnie. Zawiał zimny wiatr, który musnął moją twarz. Poczułam, że mam coś na twarzy. Chciałam się ruszyć, ale nie umiałam. Otworzyłam powoli oczy, a raczej usiłowałam. Miałam zawiązaną przepaskę. Usłyszałam głos:
- Kim jesteś? - nie umiałam odróżnić głosu męskiego od kobiecego.
 - Ja? - chciałam się upewnić.  
 - Nie aniołek! - ten ktoś się zaśmiał, a z nim kilka innych osób.
 - Gdzie jestem? - zapytałam drżącym głosem.
 - Najpierw musisz wiedzieć, że to my zadajemy pytania - znowu się zaśmiali. - Pytam ostatni raz kim jesteś?!
 - Ja nie wiem - czułam jak łzy mi chcą napłynąć do oczu, ale nie mogły, przez mocno zawiązaną opaskę.
 - Tak, to ciekawe - usłyszałam szelest kartek. - Tu jest coś innego napisane. Nie lubimy jak ktoś kłamie, a szczególnie tacy jak ty! - nieznana osoba krzyknęła.
 Poczułam ból na ręce...

 <<Kto dokończy? ^^">>

Od Andreasa d.c. Motoko

Kiwnąłem głową idąc dalej. Oprowadziłem ją po kolei po całych tunelach.
- To już chyba wszystko - powiedziałem do niej kończąc w sali treningowej
- Mhm... - mruknęła
Nagle zobaczyłem wbiegającego do sali Matta. Zanim zapytałem "co się dzieje?" Schował się za mną. 
- Em... - chciałem o coś zapytać
- O nic nie pytaj tylko się nie ruszaj - powiedział
Spojrzałem na niego krzywo i po 3 minutach zobaczyłem wbiegającą Camille. 
- Znowu się na tobie wyżywa? - zapytałem zdołowany
- Mhm..., chciała by jej królik mi wydłubał oczy, wystarczy mi że na nie nie widzę! - krzyknął 
- Dobra koniec tego, macie przestać albo przynajmniej nie robić tego tu - powiedziałem 
Camille przewróciła oczami i gdzieś się teleportowała. Matt bez słowa ruszył powoli w stronę biura.
- Idę podenerwować In - powiedział i zniknął w korytarzu
Spojrzałem na Matoko przepraszająco. 

< Matoko?>

poniedziałek, 27 maja 2013

Od Motoko d.c. Andreasa

 -Byłoby nieźle- stanęłam koło niego- do zobaczenia Inuś- uśmiechnęłam się
Pokiwała potakująco głową i uśmiechnęła się krzywo.
Wyszłam z chłopakiem z biura. Szliśmy chwilę korytarzem.
 -Znasz moje imię lecz ja nie znam twojego-powiedziałam
 -A wybacz. Jestem Andreas-przedstawił się
 -Dość rzadko widuje chłopaka tak zamyślonego, by zapomnieć o formalnościach-stwierdziłam
 -Zazwyczaj tak nie jest
 -Więc? Kobieta? Przyjaciel czy jeszcze coś innego?-zapytałam
Spojrzał na mnie krzywo.
 -Wybacz. Lubię tak czasem z kogoś pożartować-zaśmiałam się

 (Andreas?)

Od Andreasa d.c. Matoko

Czekałem na list od Allena. Ale obiecał mi go tydzień wcześniej! Ile można czekać. Zaglądałem przez to do biura średnio co godzinę. Ale nagle zauważyłem kogoś nowego. Ja Allena w końcu zatłukę, nic mi nie mówi, a dosyła mi osoby.
- Cześć - mruknąłem 
- Cześć - odpowiedziała In
- a to jest ....? - zapytałem
Po raz pierwszy mnie nie informują. In popatrzyła na mnie dziwnie
- Wiem..., jakoś, nikt mnie nie powiadomił.. - powiedziałem 
- Jestem Matoko - powiedziała dziewczyna
- Miło poznać. Przyszło coś? - zapytałem In
- nic - odpowiedziała
- Ja go kiedyś zatłukę - powiedziałem do siebie
- Kogo? - zapytała In
- Nie ważne, ważne to że nie przysłał mi nic - westchnąłem - No trudno, może pokazać ci tunele? - zapytałem nową

< Matoko?>

Od Motoko

Czas się przekonać jak to jest być podwładnym. Szłam korytarzami nowego oddziału. Łatwo było się w nich zgubić. Uśmiechnęłam się lekko. Siedziba Sekcji 9 była o wiele mniejsza a żółtodzioby zawsze narzekały że można ławo się zgubić. Dobre czasy... Własny oddział mocno ze sobą zżyty. Ciekawe gdzie ich wysłali. Przynajmniej jedna moja dawna podwładna tu jest. Odeszła z własnej woli już dość dawno ale to zawsze coś. Chyba zajrzę do niej teraz. Tylko gdzie może być...? Zajrzałam do kilku pokoi i nic. W końcu weszłam do dużego pomieszczenia. Ze stert papierów wnioskuje że to biuro. Za biurkiem siedziała czarnowłosa dziewczyna i coś pisała.
 -Dzień dobry, Inuś-powiedziałam do niej
Dziewczyna podniosła wzrok. Gdy mnie zauważyła dziwiła się mocno.
 -Pa...pani Motoko..?-wydukała
 -Ano ja. Heh, i w końcu wylądowałaś w papierach. Pasuje to do ciebie-usiadłam na biurku
 -Co...co pani tu robi?-zapytała nadal zdziwiona
Spojrzałam jej w oczy i pokazałam na swoje ciało.
 -Wiesz co to jest?
 -Tak
 -Więc widzisz, dali mi to ciało po bitwie. Sekcja 9 się rozpadła i wysłali mnie tutaj. Taki los, czasu nie cofnę-westchnęłam
 -A już myślałam że pani więcej nie spotkam. Jednak było inaczej pisane-uśmiechnęła się
 -Taa... mam nadzieję że tu nie będę z tobą latać... to prawdziwa udręka-przypomniałam sobie
 -Pogorszyło się... -spuściła głowę
 W tej chwili do pokoju wszedł młody chłopak.

(Andreas?)

RPG - dla chętnych

Ogół
Zapraszam na RPG (misje)  Odbędzie się ono w piątek (31 maja) wieczorem. Zaczniemy może około godziny 18:00. Można zgłosić do niego do 2 swoich postaci. (Ja wyjątkowo będę grała wszystkimi 3)
Proszę żeby zapisywać się tak by wyszła liczba parzysta.

Fabuła:
Jedziemy na misje do starych ruin. Mamy tam znaleźć kryształ, więcej danych nie jest nam udzielonych. W środku jednak okazuje się że 1. nasze moce nie działają 2. Nie jesteśmy sami
Wpadamy w zasadzkę (parami) i trzeba się z niej wyplątać. Damy radę? No jasne. Jak nam pójdzie to już się zobaczy.


Postacie zgłaszajcie w komentarzach  
Zgłaszać się proszę do 24:00 w czwartek
Miłej zabawy ~Anna

sobota, 25 maja 2013

Od Andreasa d.c. (smutny koniec i szczęśliwy początek)

- Wracasz już - powiedział Allen
- Ale że teraz? - zapytałem
- Tak w tej chwili, do oddziału, musisz odpocząć, a tu tego nie zaznasz, bez dyskusji - powiedział
Wstałem powoli i ruszyłem za nim. Poprowadził mnie do samolotu. Wsiadłem niechętnie.
Poleciałem do mojego oddziału. Kazali mi zostać, co zrobiłem. Nigdy więcej jej nie zobaczę. Z drugiej strony to otwiera całkiem nowy rozdział w moim życiu

Koniec :)

Od Andreasa d.c. (6. życie i śmierć)

Kiedy odzyskałem przytomność zobaczyłem przez mgłę Eric'a
- Andreas, wszystko ok? - zapytał
- Nie wiem..., gdzie jestem? - zapytałem
- W namiocie lekarskim - odpowiedział
- Tak chyba wszystko ok... - powiedziałem spojrzałem na zabandażowany brzuch.
Usiadłem.
- Wiesz..., lepiej jak poleżysz - powiedział
- Nie, chcę się przejść - powiedziałem
Kiwnął głową.
- a..., co z Lili? - zapytałem wbijając wzrok w ziemię
- Wiesz..., ona.. - powiedział
Nie spodziewałem się takiej odpowiedzi.
- Ona, leży parę łóżek dalej - powiedział
- Ale jak przecież jej nic nie było... - powiedziałem nie wiedząc co robić
- Malum ją zatruła i..., prawdopodobnie nie przeżyje... - powiedział
To była też jego przyjaciółka więc nie tylko mi było ciężko.
- Ile jej zostało? - zapytałem słabym głosem
- dzień może dwa...- odpowiedział
Kiwnąłem lekko głową.
- Mogę ją jeszcze zobaczyć? - zapytałem
- Oczywiście - pewnie mu ulżyło że tak to przyjąłem, a tak na prawdę po prostu trzymałem to w środku
Poszedłem za nim nieco markotny. Usiadłem przy jej łóżku była półprzytomna. Uśmiechnąłem się do niej.
- Andreas? - zapytała wyciągając do mnie dłoń
- Tak - odpowiedziałem
Przyłożyła mi dłoń do policzka
- Pamiętaj - powiedziała pokazując dzwonek który ściskała w drugiej ręce.
- Będę pamiętał - odpowiedziałem
W tej chwili wszedł Allen
 
<C.D.N.>

Od Andreasa d.c. (5.talizman)

Najpierw myślałem że nie przeżyję tego. Ale sztylet zatrzymał się tuż nad moją głową.
- Masz to? - zapytała szeptem
- Mam - odpowiedziałem spokojnie, rana powoli zaczęła się goić ale dalej bolała
- Pokaż - odpowiedziała groźnie
Sięgnąłem do szyi i wyciągnąłem spod koszulki dzwonek.
- Zawsze go mam - powiedziałem uśmiechając się pod nosem
W tej chwili sztylet wypadł jej z ręki i upadł tuż koło mnie. Wstałem powoli, rany już prawie nie było.
- Co ty robisz?! - krzyknęła wściekła Malum
- To co powinnam już dawno - odpowiedziała jej Lili spokojnym głosem
Pocałowała mnie w usta, tego się nie spodziewałem. Malum warknęła wściekła
- Straże! - krzyknęła
Namiot był już otoczony.
- Nie kiedy ja mam ostatnie słowo - powiedziałem i resztkami sił przeniosłem nas koło obozu. Upadłem na ziemię po czym widziałem jedynie ciemność.

<C.D.N.>

piątek, 24 maja 2013

Od Andreasa d.c. (4. Bolesna przeszłość)

- L...lili? - zapytałem drżącym głosem
Odwróciła na mnie wzrok, po czym wbiła go w podłogę.
- Nie masz prawa tak do mnie mówić..., nie po tym... - powiedziała
- Ale... - nie wiedziałem co powiedzieć
Wszystkie te chwile, w ogóle to wszystko przeleciało mi przed oczami, stare wspomnienia przypłynęły. Było to jak koszmar z którego nie można się obudzić.
Wyciągnęła sztylety. Malum znudzona siadła w swoim tronie.
- Zabij - powiedziała z szerokim uśmiechem
Lili powoli zaczęła do mnie podchodzić.
- Nie wierzę w to - powiedziałem z przekonaniem
- Nie musisz, zaraz ci pokażę że to prawda - powiedziała
Zaczęła na mnie szarżować ze sztyletami, po czym wyprowadzać cięcia.
Unikałem ich z dalej otwartymi oczami, gdyby nie mój instynkt nie ruszyłbym się, nawet bym nie drgnął. Nie wiedziałem nawet jakim cudem mi się to udaje.
- Przestań i tak cię w końcu zabiję, znam cię, nie będziesz walczył - powiedziała wyprowadzając cięcia szybciej
- Nie będę z tobą walczył, ale nie dam się zabić. Wiem że nie dasz rady tego zrobić - powiedziałem
- Po tym co zrobiłeś? Dam radę z łatwością - powiedziała
- Nie moja wina co się wtedy stało... - powiedziałem
- Ale twoja że odszedłeś! - krzyknęła wbijając mi sztylet w brzuch
Upadłem na kolana i wyciągnąłem sztylet. Złapałem się za brzuch jedną ręką dalej w to nie wierząc.
- Wiem. P...przepraszam - powiedziałem sycząc z bólu
Popatrzyła na mnie z mieszaniem w oczach.
- Dobij - powiedziała  Malum
Sztylet ruszył w moim kierunku w zastraszającym tempie i...

<C.D.N.>

Od Andreasa d.c. (3. Stara znajomość)

Uśmiechnęła się do mnie drwiąco, patrząc jak się duszę. Wiedziałem że to dopiero początek.
- Och..., myślałeś że jestem aż taka głupia? - zapytała drwiącym głosem i rzuciła mną o ziemię.
- Nie, że jesteś jeszcze głupsza - powiedziałem podnosząc się powoli na kolana i łapiąc oddech
- Wiesz że tylko się pogrążasz? - zapytała waląc mną o ścianę
- A ty wiesz że ja to lubię robić najbardziej? - zapytałem znów się podnosząc i wyciągając szerkon
Wyrwała mi z ręki szerkon.
- Wiem, jesteś głupi - powiedziała, drwiący uśmiech zniknął jej z twarzy
Walnęła mną o sufit i puściła. Upadek był bolesny... Ledwo co podniosłem się na kolana.
- Nie jestem głupi - odpowiedziałem
- Oj, tak, tak, jak chcesz to ci to udowodnię - powiedziała uśmiechając się zarazem drwiąco i tajemniczo
- Niby jak? - zaśmiałem się wstając
- Tak.. - powiedziała
W tej chwili weszła Lili, kompletnie mnie zamurowało.

<C.D.N.>

Od Andreasa d.c. ( 2. Zasadzka)

Wstałem i walnąłem go z pięści w twarz. Prychnął ocierając krwawiący nos i wyszedł. Wampirowi się to szybko zagoi. 
- Wiem że nie lubisz tego wspominać, ale żeby go od razu walić?! - zawołał Eric
- Zasłużył sobie - powiedziałem siadając
- Ech..., może i tak. Skoro już jesteśmy przy Lili..., ona odeszła... - powiedział 
Wzdrygnąłem się ale starałem się zachować powagę i spokój. 
- Z oddziału? - zapytałem 
- Z Ruchu... - powiedział niepewnie 
- ale jak to? - zapytałem wstrząśnięty, ale dalej starając się to trzymać w środku 
- Po prostu..., kiedy się obudziła i dowiedziała że wyjechałeś odeszła - powiedział 
Warknąłem do siebie pod nosem. 
- Nie rozumiem tego - powiedziałem do siebie 
- Nie musisz, zrobiła to i tyle, z własnych powodów - mówił dalej tak rzadko poważny Eric
Pokiwałem głową i dalej milczałem. Na szczęście później nikt mnie już nie denerwował, trochę porozmawialiśmy jeszcze z Eric'iem. Lecieliśmy, aż pod nami ukazało się pobojowisko. Wylądowali na nim. Zaczęli rozbijać obóz. Ruszyłem przed siebie 
- A ty dokąd? - zapytał Eric
- Przejść się i wszystko przemyśleć - odpowiedziałem
Zrozumiał i nie poszedł za mną ani o nic więcej nie pytał
Z resztą i tak nikt więcej nie zwracał na mnie uwagi. Szedłem, przez pustynne pobojowisko, klnąc pod nosem i rozmyślając to co nieprzyjemne aż zobaczyłem obóz. Skąd tam się wziął? Nie wiem, ale miałem podejrzenia kto to. Prawie na pewno to księżniczka Malum, ale co ona tu robi? Nie wiem. Stałem się niewidzialny i  ruszyłem w dół po zboczu. Powoli zacząłem iść pomiędzy namiotami. Potężne wojsko, ale na co oni się szykują? Może po prostu wracają, ale na to nie wyglądało... Wszedłem do jednego z namiotów i fart lub pech, chciał że to była "sala tronowa". Stało tam 3 doradców, wyraźnie przestraszonych i księżniczka na tronie.
- Złapali przynętę? - zapytała znudzonym głosem bawiąc się swoimi włosami, nie patrząc nawet na doradców
- T...tak - odpowiedział najwyższy z nich jąkając się  
- Dobrze, kto tam jest? - zapytała dalej znudzona
- Mała część wojska, wielu naukowców... w tym Lewis (nasz najlepszy naukowiec), Amrou (najlepszy wojownik), Stone (zastępca), Allen Star... - w tym momencie się wzdrygnęła
W tym momencie zrozumiałem ta bitwa to wyłącznie zasadzka. Super, trzeba jak najszybciej powiadomić resztę, cofnąłem się parę kroków. 
- A Inferno? - zapytała przerywając mu. 
W tej chwili stanąłem   
- Też... - dokończył
- Sprawdzić cały obóz, prawdopodobnie... - przerwała, zwracając głowę ku mnie 
- Coś się stało wasza wysokość? - zapytał 
Ona bez słowa wstała i powoli ruszyła w moim kierunku. Wstrzymałem oddech. Przejechała palcami tuż przy mojej twarzy. Odetchnąłem z ulgą gdy odwróciła się by wrócić na tron. Już myślałem że po wszystkim powoli się wycofam i wszystkich powiadomię, ale w tym momencie złapała mnie telekinezą za gardło i podciągnęła do góry 

< C.D.N. > 

Od Andreasa (1. Misja z oddziałem Alfa)

Nienawidzę misji z innymi oddziałami na które chodzę tylko ja! Mówią na mnie ciągle młody i muszę być na pozycji zwiadowcy! Zresztą jak zawsze do kiedy dostałem własny oddział. Kiedy dojechałem na miejsce jak zwykle powitali mnie tak samo..., mianowicie.
- Siemka, młody! - mówiła do mnie do 2 osoba aż w końcu Allen. 
- Jak tam twój oddział? - poczochrał mi włosy na co warknąłem zastanawiając się czy nie odgryźć mu ręki - spokojnie jesteś potrzebny. mamy do przebadania pobojowisko
- A ja tam po co? nie jestem naukowcem... - zapytałem
- Nie, ale mogą tam mieć jeszcze wojska więc z Eric'iem musicie sprawdzić teren - powiedział
- Eric, też tu jest? - zapytałem 
- Jest, tam - wskazał przed siebie 
Odwróciłem się momentalnie w tamtym kierunku, a zza pancernego auta zobaczyłem Eric'a. Pobiegłem w tamtym kierunku. 
- Eric! - zawołałem z odległości 5 metrów od niego
Odwrócił się do mnie momentalnie  
- Andreas, dużo minęło - powiedział  
- Znacznie więcej niż się wydaje - powiedziałem 
- Dokładnie, co tam u ciebie, wywalczyłeś sobie ten własny oddział? - zapytał
- Tak, trochę to zajęło ale tak, a co u ciebie? - zapytałem
- Dobrze, jestem teraz głównym szpiegiem Alf - odpowiedział
- Gratulacje - powiedziałem
- Jakbyś został, może zostałbyś zastępcą, ale odszedłeś - powiedział
- Na prawdę? - zapytałem zdziwiony - przecież oni mnie nigdy nawet nie zauważyli 
- Zaczęli na ciebie zwracać uwagę, od wylotu w niebiosa, pamiętasz? Kiedy...
- Tak pamiętam - przerwałem mu - ale nic mi nie powiedzieli..
- No bo chcieli byś podjął tę decyzję sam - powiedział
Kiwnąłem głową.   
Podszedł do nas Allen.
- Dobra, ładujcie się - powiedział Allen wskazując na samolot  
Poszedłem w jego kierunku zdołowany, obok całkiem wesołego Eric'a ale po 3 krokach się zatrzymałem
- Mogę chociaż pilotować? - zapytałem z nadzieją 
- Tak - odpowiedział Allen
- Na prawdę? - zapytałem z niedowierzaniem ale szczęściem
- Nie, zwariowałeś?! - zapytał - No już! 
Poszedłem dalej w tamtym kierunku zdołowany. Usiadłem koło Eric'a, dalej w podłym nastoju ale później było tylko gorzej. Dalej miałem focha że nie dali mi sterować. Wbiłem wzrok w ziemię. Eric tylko siedział i na mnie patrzał, widział że nie miałam ochoty na rozmowę. 
- Oj, oj, nie dali ci się pobawić stateczkiem? - usłyszałem drwiący głos który znałem aż za dobrze. Nawet nie musiałem podnosić wzroku by zgadnąć kto to.   
- Spadaj Adams - odpowiedziałem jeszcze bardziej wściekły 
- No wiesz..., jak się do mnie Andreasiu wyrażasz - odpowiedział z drwiącym uśmiechem, głosem słodkim do zrzygania  
Miałem wrażenie że zaraz go walnę, a ten idiota jeszcze usiadł na przeciwko mnie. 
- Jak do idioty którym jesteś Markus i nie nazywaj mnie tak! - odpowiedziałem podnosząc głos  
- Spokojnie Andreas - powiedział Eric 
- A co tylko Lili tak mogła? - zapytał Markus i to już było przegięcie 

<C.D.N.>

czwartek, 23 maja 2013

Od Shiiny CD Andreasa (koniec)

Usiadłam na kanapie. Jak najdalej od niego. Stałam się taka, jak zawsze- ta bez uczuć, która ma wszystko gdzieś. Znów zrobiłam się zimna. No bo, po co zawracać sobie głowę czymś takim? Prawdopodobnie już nie zobaczę nikogo z oddziału, a ja się zachowuję, jakby stali obok mnie. Cały czas bronię ich jak opętana, ale to nic nie da. Stwarzam sobie iluzję, coś nieprawdziwego. Pewnie są gdzieś daleko, o ile w ogóle są.
~Tam nie ma Boga. Szukaliśmy go bardzo długo. Szukaliśmy czegoś, co było w innym świecie. Wszystko na nic?
Popatrzyłam zdołowana w podłogę. Tak, wszystko na nic. Może urodziłam się kolejny raz, ale ja chcę w końcu umrzeć. Jak normalny człowiek.
Andreas popatrzył na mnie. Ja głupia. Nie zablokowałam myśli.
- Nie wszystko poszło na nic. Znalazłaś przyjaciół, i w końcu mogłaś przeżyć szczęśliwe chwile. Nie sądzę, żeby to było na nic. Masz miłe wspomnienia- uśmiechnął się słabo.
Nic nie powiedziałam. Wstałam, wychodząc zamaszystym krokiem.

środa, 22 maja 2013

Od Andreasa d.c. Shiine

Czekałem na Matta w salonie by wszystko omówić. Widzą Shiine westchnąłem ciężko. Jak widać mam aż takiego pecha. Była jeszcze w dodatku w złym nastroju. Nie odezwałem się do niej ani słowem udając że jestem zajęty i coś pisze.

Od Shiiny CD Andreasa

Byłam wkurwiona jak nigdy. Mam nadzieję, że nie zaplanują kolejnego skoku na świat pośmiertny. Został tam jedynie Otonashi... Zacisnęłam pięść.
~Koniec. Nie będę zawracała głowy tym idiotą...- szepnęłam do siebie w duchu.
Wreszcie, po 2-óch godzinach skończyłam pracę. Wyszłam. Szybko poszłam do tuneli. Chciałam pójść do salonu, i odpocząć.
Ale niestety, ten idiota musiał tu być..
< Andreas? Ten idiota to ty, jakby co xD>

Od Andreasa d.c. Shiiny

Warknąłem do siebie i pobiegłem w stronę tuneli. 
Nie mam zamiaru patrzeć już w przeszłość, ale ludzie dookoła mnie mi tego nie ułatwiają. Bóg? To tak nazywają maga, hym..., widać nie wszyscy słyszeli prawdziwą historię...  Trzeba by się tam znowu wybrać ale kiedy zbierze się dość dużo oddziału.  Nie wcześnie, to nie będzie mieć sensu. 

< Shiina? Chociaż nie wiem czy jest tu co kończyć>

Od Shiiny CD Andreasa

I co mam myśleć!? Właśnie po takich sprawach nazywam chłopaków idiotami. No bo, jak mam mówić?
- Naprawdę, wszyscy jesteście tacy sami.- syknęłam wściekła.
Po raz pierwszy, poczułam się smutna. SSS nigdy tego nie zrobił. Pamiętam jednak ten dzień, kiedy to my zostaliśmy zaatakowani. Przez gościa, który nazywał siebie Bogiem. Popatrzyłam w stronę Andreasa.
- Wszyscy jesteście idiotami...- szepnęłam do siebie, idąc w kierunku baru.
Miałam wrażenie, że wybuchnę. Nienawidzę, gdy ktoś posądza mnie i moich przyjaciół o takie rzeczy.
<Andreas?>

Od Andreasa d.c. Shiiny

- Po pierwsze przestań mi kurwa włazić do głowy! - powiedziałem zabezpieczając umysł - a po drugie normalnie mogę. No dobra rozumiem że byłaś tam bo z nimi walczyłaś. Ale postaw się na moim miejscu co miałem sobie pomyśleć? - zapytałem miałem już tego wszystkiego dość nie miałem ochoty gadać z nią ani nikim innym. Westchnąłem.
- Lepiej wracaj do pracy jak nie chcesz by cię wyrzucili, a ja mam jeszcze dość pracy - powiedziałem i zmieniłem się w wilka pewny tego że pobiegnie zaraz do baru i zostawi mnie w spokoju

< Shiina?>

Od Shiiny CD Andreasa

- To nie my!- krzyknęłam.- To nie my ich tak załatwiliśmy! To NPC!- wrzasnęłam, trzymając go za rękaw.- Nie zrobilibyśmy czegoś takiego żyjącym ludziom!- dodałam.
- Jakie NPC!? Co ty mówisz!?- krzyknął, wyrywając się.
- NPC- ludzie nie posiadający dusz. To "dekoracja" świata pośmiertnych! SSS nigdy nie zrobiłby czegoś takiego! Walczyliśmy o dobrą przyszłość, ale z Bogiem, nie z Ludźmi!- dodałam.
Głos mi się łamał. Jak on mógł pomyśleć o czymś takim!? Połowa oddziału miała zamordowaną rodzinę, a on sobie uważa, że będziemy mordować niewinnych!?
< Andreas?>

Od Andreasa d.c. Shiiny

- Co? - zapytałem zdziwiony - z resztą nie ważne, ja też cię skądś kojarzę...  
W tej właśnie chwili mnie olśniło. Ta jej "banda", "klan" czy co to tam jest utrudniali nam prace... Pamiętam jak wchodziliśmy przez portal do świata zmarłych by znaleźć maga i tamci też się załapali... Jak ja mogłem to zapomnieć? Nie wiem... Chociaż..., staram się zapomnieć co było 2 lata temu...., nie lubię wspominać tej katorgi i robienia wyczynów by mnie chodź by zauważyli... Tak to jest jak jesteś nowy... Ale teraz..., to co innego. Ale wracając. Jak mogli nam tak to zniszczyć?! Jeszcze pamiętam ten bezczelny uśmiech prosto w twarz kiedy cały oddział leżał pół żywy. Jakimś cudem udało mi się ich przenieść z powrotem jako jedynemu przytomnemu. Gdy wróciliśmy od razu straciłem przytomność na 2 dni.  No cóż..., takich rzeczy się nie da zapomnieć....
- Nie ważne, coś mi się przywidziało, przepraszam że zawracam ci głowę - powiedziałem znów ruszając przed siebie


< Shiina?>

Od Shiiny do kogoś...

Znów zaczęłam rozpamiętywać moje przygody z SSS (Shinda Sekai Sensen). Odejście Iwasawy... I GirlDeMo. Kiedy musiałam pożegnać się ze wszystkimi. Kiedy walczyłam z nimi o przeszłość... Zaczęłam nucić sobie ostatnią piosenkę Iwasawy.
Popatrzyłam w górę. Piękna pogoda. Żadnej chmurki. Powinnam się cieszyć z tego powodu. Niestety, ale ten widok przypominał mi świat po śmierci. Wtedy, kiedy walczyłam z cieniami NPC-ów. Czułam się taka szczęśliwa. Mogłam robić to, co najbardziej lubiłam- mogłam zabijać. Walczyć. I nikt nie poniósłby strat...
Wyjęłam zdjęcie oddziału.

Wszyscy byli idiotami. Ale ja tych idiotów uwielbiałam. Uśmiechnęłam się na sam widok ich rozradowanych twarzy. Zastanawiałam się, czy teraz są szczęśliwy. Szłam tak przez kilka minut, aż w końcu na kogoś wpadłam. Z przyzwyczajeniem wyjęłam noże.
- Na mnie się nie wpada!- wrzasnęłam, wykręcając nieznajomemu rękę.
Zastanowiłam się.
- Przepraszam!- krzyknęłam, chowając noże.- To przyzwyczajenie...
< Ktoś dokończy?>

Od Shiiny CD Andreasa

Spokojnie wróciłam do pracy. Zaczęłam się zastanawiać nad jego słowami.
" Czy my się przypadkiem nie znamy?"
Moje źrenice się rozszerzyły. Wypadłam jak oparzona z baru.
- Czekaj, nie skończyłaś zmiany!- krzyknął za mną szef.
- Zaraz wrócę!- krzyknęłam przez ramię.
Biegłam przed siebie. Przypominał mi kogoś. Ale, kto to może być!? Po kilku minutach go znalazłam. Wzięłam go za rękaw.
- Poczekaj.- szepnęłam.- Przypominasz mi kogoś... Ale nie wiem, kim ty do cholery jesteś.- dodałam, spuszczając wzrok. Podniosłam go, by znów mu się przyjrzeć.- Na pewno cię skądś kojarzę. Może z poprzedniego życia?
< Andreas?>

Od. Victorii d.c Andreasa

-Ja Victoria Russo
-Miło mi cie poznać...-uśmiechnął się
-Mnie też,ale wybacz muszę iść...-odwróciłam się i szłam w swoją stronę
(Andreas,Matthew? kto  teraz xD)

Od Andreasa d.c. Victorii

- To dobrze, jestem Andreas - powiedziałem lekko się uśmiechając
Hym..., ja to mam pecha. Zawsze na kogoś wpadnę albo coś innego. Szczególnie wtedy jak mam dużo pracy i się śpieszę. ale to trudno.

< Victoria?>

Od Andreasa d.c. Shiiny

Widziałem że nie ma co najmniej ochoty na rozmowę. Więc kiwnąłem głową i wyszedłem. Miałem trochę roboty z nową misją i nie chciałem nikomu uprzykrzać dnia chociaż mogło być już na to za późno.  

wtorek, 21 maja 2013

Od Shiiny CD Andreasa

- Żadna jednostka specjalna.- syknęłam zła.
- A jaka niby?- pyta zdziwiony.
- Powiem ci, tylko musimy wyjść.
Przytaknął. Wyszliśmy, ja oparłam się o ścianę.
- Oddział SSS- oddział walczący z Aniołem i Bogiem o nieśmiertelność. Walczyliśmy w pośmiertnym świecie, gdzie trafiła garstka ludzi z trudną przeszłością. Niedawno nawiązaliśmy sojusz. Teraz powróciliśmy do zwykłego świata, gdzie umrzemy. A potem narodzimy się na nowo. I tak dalej...- wytłumaczyłam.
- A kim jesteś TY?
- Shiina, Ninja oddziału SSS.- szepnęłam.- Tyle powinieneś wiedzieć.
< Andreas?>

Od Andreasa d.c. Shiine

Widziałeś świetnie o czym ona mówiła, jedna z jednostek specjalnych czy coś w tym stylu.
- Nie do końca, ale coś kojarzę - odpowiedziałem
Widziałem że raczej nie ma ochoty ze mną rozmawiać. Mówi się trudno, nie mam zamiaru nikogo do niczego zmuszać.


< Shiine?>

Od Shiiny CD Andreasa

- Nie sądzę.- odpowiedziałam cicho.
Popatrzyłam na niego. Nie, nikogo mi nie przypominał. Ani z oddziału, ani z mojego poprzedniego życia.
- A ty, jak się nazywasz?- próbował znów nawiązać kontakt.
- Shiina.- odparłam chłodno.
Posłałam mu spojrzenie mówiące, że nie lubię rozmawiać z innymi. Czy je zrozumiał?
- Z jakiego oddziału jesteś?- nie dawał za wygraną.
- Cóż, nie znasz go. Oddział SSS.- odpowiedziałam, z nutą irytacji. On chyba nie za bardzo wiedział, o co chodzi...- Wiedziałam, że nic o nim nie wiesz.- dodałam oschle, wracając do pracy.
Cóż, jeszcze nigdy nie byłam dla kogoś miła. Potrafiłam oddać życie za moich przyjaciół ale... I tak byłam dla nich zimna i oschła. Jeśli mogłam być taka dla najlepszych przyjaciół, to jaka mam być dla nowo poznanego chłopaka?
< Andreas? Może o oddziale wytłumaczę później xD>

Od.Victorii

Przechodziłam koło polany,jak zwykle nic mnie nie kręciło ale no cóż...postrzelałam do gęsi.
Misja jak misja wypełniłam wszystkie, jako tajny agent mogłam robić co chce,tylko dla kogo.Poszłam do parku usiadłam na ławce i zaczęłam myśleć .Widziałam jakiegoś faceta,ale się tym nie nie interesowałam,poszłam dalej do miasta,wpadł we mnie jakiś mężczyzna,ale na farta broń nie wypadła.
-Przepraszam..-powiedział kiedy ja wstawałam .
-Nic się nie stało-uśmiechnęłam się niemrawo..
(cd.Andreas??)

Od Andreasa d.c. Shiiny

Siedziałem w karczmie jak zwykle przyglądając się wszystkiemu znudzony. Nagle zobaczyłem jakąś nową dziewczynę od razy wiedziałem że "normalna" to ona nie jest. Oparłem się o jeden ze słupów i przyglądałem się jej uważnie. Czy ja jej skądś nie znam? Chyba kiedyś ją widziałem ale kiedy... Czekałem dość długo aż wszyscy się rozeszli i podszedłem do niej.
- Cześć, jestem Andreas, czy my się skądś nie znamy? - zapytałem
Brzmiało to co najmniej głupkowato ale byłem pewien że skądś ją kojarzę..., z innego oddziału? Bardzo możliwe, w końcu mieli tu kogoś przysłać.  Nasza jednostka jest głównie jednostką szpiegowską więc mamy 2 tożsamości, dlatego właśnie niedawno została stworzona, by wybadać co się tu dzieje.


< Shiina?>

Od Shiiny do kogoś.

Koniec. Musiałam pożegnać się ze wszystkimi z oddziału. Musieliśmy odejść z pośmiertnego świata, aby mogło dojść do reinkarnacji. Mam nadzieję, że jeszcze ich spotkam...
Z tego, co usłyszałam kiedy odchodziłam, Yuzuru (Yuzuru Otonashi )chce zostać, by opiekować się innymi, którzy tam niegdyś dołączą.
~ Obiecuję, jeszcze się spotkamy...- pomyślałam, patrząc w niebo.
Jedyne, co mnie dziwiło to to, że jestem teraz demonem. Ja zawsze byłam człowiekiem! Nie miałam żadnych nadprzyrodzonych zdolności. Nigdy.
Ale niestety, muszę zachowywać się tu jak normalny człowiek. Jak ktoś, kto żyje tylko raz. Jak ktoś, kto nie jest demonem. I jak ktoś, który nie walczył z aniołem o nieśmiertelność.
Muszę wykorzystać swoją zwinność. Prace fizyczne nie... Trudno! Będę byle kim. Chcę poczuć się jak normalny człowiek.
Postanowiłam zostać barmanką. Śmieszne, prawda? Shiina, ta, która walczyła z Bogiem, Kanade, wraz z przyjaciółmi w pośmiertnym świecie, teraz stoi za ladą, i podaje drinki.
Oczywiście, noszę to, co nosiłam zawsze. Czyli noże też, chociaż ukrywam je w mniej widocznym miejscu.
---
Pierwszy dzień. Spóźniłam się 10 sekund. Jakoś nie brali tego pod uwagę...
- Wszystko już wiesz.- powiedział po "przemowie" szef. Nazywał się... No właśnie, jak?
Postanowiłam, że nie będę się pytać. Przyjrzałam mu się. Około 40 lat. Na głowie zabrakło mu trochę włosów. Był ubrany w drogi garnitur. Z tego, co wyczytałam w jego głowie, w myślach ma tylko młode dziewczyny w bikini. Popatrzyłam na niego chłodno.
- Wiem wszystko. A teraz przepraszam, idę pracować.- powiedziałam obojętnie.
Podeszłam za ladę, i w błyskawicznym tempie (oczywiście, z tym samym wyrazem twarzy) zaczęłam robić drinki. Podałam odpowiednim osobom. Chyba zrobiłam niemałe widowisko, bo wszyscy zaczęli tak nagle podchodzić do mnie, i gapić się, jak pracuję. Denerwujące.
 Kątem oka dostrzegłam kogoś. Nie wiedziałam, czy to chłopak, czy dziewczyna. Czułam nadnaturalną krew. Uśmiechnęłam się. Nie jestem sama.
< Ktoś dokończy? ^^>

poniedziałek, 20 maja 2013

Witam

Jeśli to czytasz to cieszę się że zajrzałeś na tego bloga, lub zajrzałeś na ten jeden ze starszych już chyba postów. Mam nadzieję że wszyscy będą się dobrze bawić na tym blogu. Przeżywać przygody.