Szedłem wściekły przez kwaterę główną, w której niestety znałem każdy zakamarek. Po co mnie tam wezwali? Nie wiem. Dlaczego? Nie wiem. Ale mam dość tego że mnie o niczym nie powiadamiają. Bycie zwiadowcą oddziału alfa jednak miało swoje plusy. Wiedziałem o wszystkim z pierwszej ręki. Usłyszłem jakieś głosy i najwidoczniej dobrą zabawę. Wszedłem do garażu, gdzie zobaczyłem jakąś dziewczynę. Była tam także część oddziału Beta.
- Co tu się dzieje? - zapytałem
- O Inferno, nic takiego, taka no wiesz..., zabawa - powiedział drwiąco mój stary "kolega" Marcus
- Właśnie widzę, nie wiem jak mogli takiego sadystę dopuścić do ruchu oporu - powiedziałem, przewróciłem oczami i podszedłem powoli do dziewczyny.
- Nic ci nie jest? - zapytałem spokojnie
- Chyba, nie - wymamrotała, jej głos drżał
- Oj, nie przesadzaj - ciągnął dalej Marcus
- Ja przesadzam?! - krzyknąłem na niego - A wy co tu odstawiacie Marcus?!
Przewrócił oczami i cała ta jego zgraja się zmyła. Warknąłem do siebie rozwiązując dziewczynę.
- Przepraszam za nich - powiedziałem
Zdjąłem jej opaskę z oczu na koniec.
- Na pewno wszystko, ok? - zapytałem by się upewnić
< Sasha?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz