- Tak - odpowiedziałam niepewnie.
- Jestem Andreas, a ty? - chłopak się uśmiechnął.
- Ja jestem...- zacięłam się. - Jestem... - podniosłam wzrok na chłopaka i łzy mi poleciały z oczu. - Ja nie wiem kim jestem! - wybuchnęłam płaczem.
- Jak to? Nie wiesz kim jesteś? - zdziwił się.
- Nie wiem! - ryknęłam głośniej. - Tamci, których wygoniłeś mieli jakieś kartki - płakałam dalej.
Przez szparę powiał zimny wiatr. Przemknął pomiędzy Andreas, a mną. Przestałam płakać, nastała długa cisza. Pochyliłam się na krześle do przodu, tak, że ręce dotykały podłogi.
- Wszystko dobrze? - zapytał się niepewnie.
- Tak, wszystko dobrze, ale ja nie lubię psów! - krzyknęłam i szybko wstałam. Spojrzałam chłopakowi prosto w oczy.
<<Andreas?>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz